Jezus Maria.


Powiem wprost, nowa płyta Mari Peszek jest bardzo dobra. BARDZO DOBRA. Niestety, nie da jej słuchać, poza, słuchaniem w czasie jazdy w aucie, lub na słuchawkach w odtwarzaczu emepczy. Końcowy mastering jest zrobiony tak, że wszystko co gra, gra z jednakową głośnością. Dobrze się to sprawdza w wyżej wymienionych przypadkach, gdy idzie oto, aby muzyka była ponad dochodzące z zewnątrz, nie pożądane, szumy otoczenia. Niestety w domowym otoczeniu, taki mastering, jest masakryczny. Kurwa mać, siekierą to ciosane jest. Wszystko, talerze, perkusja, gitary, klawisze, śpiew, wszystko! gra jednakowo głośno, efekt jest taki, że gra to jak z kiepskiego radia tranzystorowego. Głośno, tyle, że bez dynamiki dźwięku. By ładnie zagrało, upraszając rzecz, musi być „raz głośno, raz cicho”

Szkoda, że tak beznadziejnie dziś produkuje się muzykę.

Reklamy

3 thoughts on “Jezus Maria.

Możliwość komentowania jest wyłączona.