Razem 1982


Jest rok 1982, szarobury PRL, stan wojenny. Młody i piękny – dziś pozostało tylko „i”  – autor tego bloga co tydzień biegnie do kiosku Ruchu (ta złodziejska firma ciągle istnieje) aby kupić młodzieżowy, kolorowy, tygodnik Razem. W którym może przeczytać, również, bo nie tylko, informacje na tematy muzyczne. Muzyka, szczególnie polska, tak go interesuje, że wiesza na ścianach pokoju, zamieszczane w tygodniku, plakaty zespołów muzycznych. PRL staje się dla niego bardzo kolorowy.

Dziś przypomnienie wszystkich numerów tego tygodnika, z roku 1982, w formie fotek, pierwszej i ostatniej strony (słynne „Osobno”) oraz wywiadów z postaciami które umieszczano na pierwszej stronie.

Dla zainteresowanych informacja, posiadam dostęp do kompletnych numerów tego tygodnika z wszystkich lat, są możliwe fotki i skany, ale ktoś musi pracę związaną z digitalizacją opłacić. A pracy jest dużo.

 

Razem 1982.part1.rar
http://www37.zippyshare.com/v/51310662/file.html

Razem 1982.part2.rar
http://www66.zippyshare.com/v/1584731/file.html

Reklamy

7 thoughts on “Razem 1982

    • Dzięki ci Panie. Czapka z głowy po pas.

      Swoją drogą, jak już robi się składanki, z różnych źródeł, to warto ustawić dla wszystkich utworów jednakową głośność. Aby nie było potrzeby manipulacji gałką głośności w urządzeniu nagłaśniającym. Różnica 7 decybeli to bardzo duża różnica w głośności, a taka tutaj występuje. Można to zrobić na różny sposób, najprostszy to taki:

      http://www19.zippyshare.com/v/47798834/file.html

    • Owszem to prawda, że najlepszy mastering to robi się na ucho, bo co z tego, że na wykresie wszystko gra równo, ale jest inny zestaw instrumentów i odczuwalna głośność jest różna, mimo ze na wykresie jednakowa.
      Co nie znaczy, że nie warto wspomagać się matematyką.
      Dla przykładu wybrałem dwa nagrania, nagranie numer 7 i nagranie numer 19. Oba nagrania, że tak powiem spokojne, akustyczne, podobne. Ale…… nie sposób tych nagrań słuchać po sobie, bez kręcenia potencjometrem głośności, bo grają z daleko różna głośnością.
      Matematyka podpowiada tak: (WaveLab > Proces > Loudnes Normalizier)

      kołysz mnie.jpg
      http://www32.zippyshare.com/v/37056158/file.html

      Pewnej niedzieli.jpg
      http://www23.zippyshare.com/v/14459889/file.html

      Nie tylko słychać, ale też widać, że różnica w głośności jest spora, 7 decybeli. Program mierzy ogólną głośność utworu, a nie tylko wartości najgłośniejszego fragmentu.
      Ja głośność obu utworów ustawiłem, krakowskim targiem, o połowę różnicy, czyli jedno nagranie wzmocniłem, drugie ściszyłem. Nie jest idealnie, bo należałoby jeszcze wziąć poprawkę na ucho, nie miałem pod ręką dobrych słuchawek, ale teraz gra to tak, że nie trzeba manipulować gałą wzmaka.

      Rozumiem, że to amatorska składanka. U mnie kolego oblałbyś egzamin z edycji, min za nagranie numer 7. Słychać, że coś w tle, cyka i pyka? Słychać, a jak nie, to widać dokładnie co i gdzie:

      Au – czyli Adobe Audition > View > Spectral Frequency Dispaly:
      Au.jpg
      http://www17.zippyshare.com/v/52637619/file.html

      Zauważ, że w tym trybie, nie tylko wszystko ładnie widać, u góry pojawiają się dodatkowe narzędzia „malarskie” Pędzel, lasso
      Można nimi albo usunąć ów brud, albo ładnie wyretuszować. Można też użyć, na fragmencie gdzie wystąpił brud, funkcji Atomatic Click Remover – np w ekstremalnym ustawieniu, lub innym (funcja jest podświetlona na załączonym obrazku). Trzeba pokombinować. Tylko, no właśnie, nikomu się nie chce, bo to masa pracy. Jedno nagranie, w ten sposób oczyszczone, czyli ręcznie i na ucho, to kilka godzin pracy.

  1. 09 Ale plama na kolana 1984 to twoja robota z kiedyś; ja jestem dość oporny na technikę; jakby ci się chciało to dopieść, popieść i podeślij

    • Nie mam na to czasu, ani sił. To masa pracy, takie dłubanie.
      Co do nagrania numer 9, to źle to zrobiłem – ale taką wtedy miałem wiedzę – jest wprawdzie czysto ale zrobione jest to automatem i brak oddechu. Funkcja odszumiania, niestety, ukradła, nie tylko tło, ale też ukradła część muzyki. Gdybym wiedział, wtedy, to co teraz wiem…….. Za higienicznie to gra. Inaczej by to zgrało gdyby oczyścić to „na piechotę” używając różnych funkcji tylko na fragmentach gdzie wystąpił „brud” Czyli, ręczna mozolna dłubanina. Ale może jeszcze kiedyś… kto wie. Dostęp do płyty ciągle mam…

      Co do odporności na technikę. Kurczę blaszka, jeśli, ja prawie 50-letni facet, daję – czasem – radę, to bez jaj. Młodsi też mogą. No chyba, że młodszym brak jaj. 😉

      To masa pracy!

Możliwość komentowania jest wyłączona.