Sobotnie zakupy


Jak wiadomo, w sobotę z rana udaję się na przedpołudniowy spacer którego droga wiedzie przez pchli targ na którym kupuję muzykę. Nie inaczej było w tym tygodniu. Dawno już nie kupowałem muzyki na płytach winylowych, postanowiłem to zmienić w tym tygodniu. Kupiłem trzy płyty winylowe, dwie Chrisa De Burgha, która uważam za najlepsze w twórczości artysty, dodatkowo,  płytę „Man On the Line”, uważam za jedną z najlepszych płyt w ogóle. Producentem nagrań na obu płytach był Rupert Haine Wyprodukował je KAPITALNIE. Nie słyszałem tych nagrań z płyty winylowej prawie 30 lat. Kupiłem jeszcze, nie wydaną na płycie CD, płytę Krawca. Trochę zaszalałem, zwykle wydaję około 5 złotych, tutaj wydałem 12 złotych. Ależ się cieszę, szczególnie, że płyta „Man On The Line” była zafoliowana.

High On Emotion.
Miałem posłuchać dopiero w przyszły weekend. Nie wytrzymałem. Zarzuciłem, już dziś, winyl na talerz. Ładnie gra, staro gra, łagodnie, tak jak sobie to wymarzyłem.
Po latach – kurczę to już prawie 5 lat – słuchania, prawie, tylko polskich winyli zdążyłem już zapomnieć jak ładnie może zagrać normalnie wytłoczona, co ważne, nowa, płyta winylowa.
Doprawdy nie wiem, komu to przeszkadzało, że przestano masowo wydawać płyty winylowe 😉  Wiem, wiem… nie poręczne to było, czasem skrzypiało, ale była w tym magia słuchania, której brak płycie CD, że o muzyce, bez okładek, w postaci mp3 nie wspomnę.
Będzie do posłuchania, jak ten egzemplarz zagrał, oraz do zobaczenia jak wyglądał, w przyszły weekend.

Swoją drogą, najbardziej boli mnie w przypadku nowych płyt, płyt CD, że końcowy remastering robiony jest tak – pomijając fakt, że na ogół robiony jest źle, że każde nagranie gra identycznie, bo przygotowujący materiał, użył takiego samego zestawu ustawień w edytorze dźwięków.. W przypadku płyty winylowej, nagrania z tej samej płyty potrafią zagrać, daleko różnie. I ta, co by nie mówić,  niedoskonałość jest piękna.

Piosenka „Moonlight End Vodka” rozczuliła mnie do łez, do łez. Choć nie wiem o czym piosenka jest, bo angielskiego nie znam.

Chętnie bym przeczytał polską recenzję płyty z tamtych lat, ale nie potrafię takie znaleźć.

Śpiewać nie tylko trzeba umieć, trzeba jeszcze śpiewać tak, aby po prawie 30 latach , jak w przypadku nagrań z tej płyty, nadal śpiew cieszył i wzruszał. Czego wam i sobie życzę. Amen 😉

Idę dalej, nie zasnąłbym spokojnie nie posłuchawszy płyty „The Gateway” Ależ magia, gra ta płyta dokładnie tak jak ją zapamiętałem. Albo ja mam dobrą pamięć, albo też trafił się egzemplarz który ładnie gra? Mało to ważne, gra to pięknie.

Na koniec polski winyl „Krawca” Kurka blaszka, znowu trafił się egzemplarz nie tyle źle wytłoczony – choć trochę też – co zniszczony, poprzez odtwarzanie na marnym gramofonie. Na szczęście nie była to szlifierka typu Bambino, ogólnie to jest nawet bardzo dobrze. Ale szukam nówki nie śmiganej.

Reklamy

3 thoughts on “Sobotnie zakupy

  1. „dodatkowo, płytę “Man On the Line”, uważam za jedną z najlepszych płyt w ogóle” o żeż Ty, śmiałe stwierdzenie – płyta rzeczywiście porywająca ? jakie to tłoczenie?

    Rupert Haine to ten gość od świetnego kawałka Samsara, gdyby ktoś zapomniał.

    na marginesie – kłopotliwe jest pisanie u ciebie komentarzy, ? może dało by się jakoś prościej ?

    • 1.To kolega żyje? A to ci niespodzianka, miła.
      2.Śmiałe stwierdzenie, bo ja śmiały chłopak jestem. Lubię tą płytę, jest takich płyta może jeszcze kilka. Pamiętam jak ją pierwszy raz usłyszałem w audycji Wieczór płytowy w II programie Polskiego Radia, polubiłem od pierwszego posłuchania i tak mi zostało. Pamiętam, że płytę prezentował wtedy Antoni Piekut , powiedział wtedy, że zaprezentuje dwie płyty, w obu przypadkach można artystów słuchać bez muzyki, dla samego śpiewu. Tą drugą płytą był koncert zespołu Motorhead. Miałem kiedyś edycję na winylu Supraphonu, ale ona miała inny zestaw nagrań, no i nie grało to zjawiskowo. Wtedy nie udało mi się kupić edycji winylowej, oryginalnej, ale widać tak miało być, że dopiero, po prawie trzydziestu latach kupiłem. Owszem mam edycję CD, nawet kilka, nawet ładnie grają, ale to nie ta magia 😉
      3.Jeszcze nie słuchałem, posłucham dopiero w przyszły weekend. Tłoczenie Made In Germany, wolałbym USA lub WB ale i tak się cieszę
      4.W czym trudność w pisaniu komentarzy? Trzeba poczekać na moderację, aby komentarz pojawił się.

Możliwość komentowania jest wyłączona.