Międzynarodowy tydzień słuchania kaset magnetofonowych.


„Niejaki” Edgar, rodem z miasta Szczecina – Szczecin górą!, ja też jestem z Szczecina –  ogłosił na swoim blogu mijający tydzień, „Międzynarodowym tygodniem słuchania kaset”. Zacny pomysł, szkoda, że ma to trwać tylko tydzień. Szkoda, bo wydawnictw na kasetach magnetofonowych, unikalnych, nie wznowionych na płytach CD, jest mnóstwo. Całe mnóstwo, mnóstwa mnóstw. Zajmuję się do kliku lat tym tematem i ciągle odnajduję takie wydawnictwa, o których nigdy nie słyszałem, a „trochę” już w swoim życiu unikalnych wydawnictw słyszałem. Można o tym przeczytać na blogu, odsyłam do stosownych wpisów na blogu. Oczywiście to jedna strona medalu, wydawnictwa na kasetach magnetofonowych, druga strona medalu, to kasety nagrywane przez użytkowników.

Mój pierwszy magnetofon to miał być dla mnie prezent na gwiazdkę roku 1981. Miał być, bo dużo wcześniej znalazłem schowany przez rodziców prezent, a jak już znalazłem, to mogłem go używać. To na tym radiomagnetofonie, chyba, firmy Siemens, – przenośny stereofoniczny radiomagnetofon, do dziś nie mogę znaleźć tego modelu w internecie, a chętnie bym sobie przypomniał jak wyglądał –  słuchałem nocnej audycji z 12 na 13 grudnia roku 1981, kiedy to o północy radio przestało grać, myślałem wtedy, że radiomagnetofon popsuł się. Rano dowiedziałem się, że nie popsuł się, popsuła się wtedy Polska.  Radiomagnetofon rodzicie kupili mi z jedną oficjalnie wydaną kasetą, oraz kilkoma czystymi kasetami. Ta nagrana kaseta to była kaseta Anny Jantar – „Złote przeboje”, którą niedawno sobie kupiłem, bo tamten egzemplarz zaginał:

https://fsfsdfsdfsfsfdsdf.wordpress.com/2012/08/26/sobotnie-zakupy/

Czyste kasety, to były kasety firmy Sony, nietypowe bo żelazowo-metalowe. Ładnie z nich grała nagrywana muzyka, głównie z radia, ale nie tylko, bo również bezpośrednio z płyt winylowych. Nagrywanie kaset, to osobny temat. Wtedy nagrywało się głownie z radia. Stereofonicznie swoje audycje nadawał wtedy, chyba tylko program drugi Polskiego Radia, (może również program czwarty, ale słabo to dziś pamiętam) w którym nie było za dużo audycji z muzyką popularną, na pewno popularna po dziś dzień „Trójka” nadawała swoje audycje, jeszcze długi czas, monofonicznie. Ba, Piotr Kaczkowski, redaktor muzyczny Trójki, publicznie deklarował, że zgoli brodę, gdy Trójka będzie stereofoniczna. Czy rzeczywiście zgolił brodę, oraz kiedy Trójka nadać zaczęła audycje stereofonicznie, nie pamiętam. Może ktoś pamięta?
Warto jeszcze wspomnieć, że wtedy w Polsce, polskie czyste kasety były bardzo marnej jakości, co najwyżej nadawały się do magnetofonów jakości „monofoniczny Kasprzak” Lepsze, czytaj normalnej jakości, kupowało się głownie w Pewexie, sklepach z zachodnimi towarami, kupowało się za dolary lub ich polskie odpowiedniki, czyli bony dolarowe. Bywało też tak, że kupowało się nagrane kasety, kasowało się ich zawartość i nagrywało się nowe nagrania z radia. Tak, między innymi, nagrałem, sobie bez mała całą dyskografię grupy Budgie, którą radiowa Trójka wyemitowła przed koncertami tej grupy w Polsce.

Taki „sprzęt”, to wtedy był „full-wypas” moi koledzy mieli głównie monofoniczne „Kasprzaki” Do czasu jednak, gdy nie posłuchałem jak graja płyty winylowe bezpośrednio z gramofonu. To była zupełnie inna bajka, płyta winylowa, ale magnetofon i kasety nadal były w życiu, bo płyty winylowe były drogie. Były w użyciu, do końca lat 80, potem wszystko sprzedałem, bo nastała era płyty CD. W roku 2008 powtórnie zakupiłem magnetofon, bo okazało się, że istnieje dużo wydawnictw, które miały tylko edycje na kasetach magnetofonowych, lub też, edycje na kasetach magnetofonowych zawierają nagranie których nie wydano na edycjach CD. W zasadzie co tydzień, lub dwa, kupuję takie wydawnictwa. Kupuję, nie tylko dlatego, że zawierają unikalne nagrania, lub mają inną poligrafię, niż edycja CD, lub na płycie winylowej, kupię dlatego, że z tych kaset nagrania grają bez współczesnej komputerowej, bardzo często nie umiejętnie użytej, techniki.

Na koniec uwaga taka, bliska memu sercu. W internecie można spotkać bardzo wiele zgrań z kaset magnetofonowych do formatu cyfrowego. Niestety, na ogół są zrobione bardzo źle, nie umiejętnie. Skompresowane są, na ogół, do formatu mp3, który nieodwracalnie niszczy oryginalne brzmienie, są nie umiejętnie zgrane, bez regulacji magnetofonu, są przesterowane, odszumione w sposób koszmarny. Szkoda, bo czasem, są to pozycje nierzadko unikalne.

Przy okazji, „Międzynarodowego Tygodnia Słuchania kaset Magnetofonowych” warto by zbadać temat, jakie były początki kaset magnetofonowych w Polsce. Ale to osobny temat, dodam, że historia, pierwszych nagrywanych kaset, sprzedanych wtedy w handlu, to pierwsza połowa lat 70. Mam w swoim archiwum na ten temat stosowne artykuły z ówczesnej prasy, ale, póki co, czasu brak aby się nad tą historią pochylić.

Edgar, na swoim blogu proponuje konkurs, dla najlepszej opowieści o kasetach magnetofonowych. Duże brawa dla Edgara. Ja zrobię inaczej, w ramach nagrody za to, że chciało się wam przeczytać do końca co napisałem, proponuję do posłuchania kasetę Emila Karewicza „Łabędzi śpiew Brunnera”  (aktor wcielił się w rolę  Brunnera, hitlerowskiego oficera, w filmie „Stawka większa niż życie”) Kaseta zawiera pyszny zestaw nagrań, edycji CD nie było. Niestety.

„Kocham lato”? Posłuchacie, będziecie wiedzieć!!!!

http://www51.zippyshare.com/v/5185540/file.html

http://www18.zippyshare.com/v/47034507/file.html

Majstersztyk!

Reklamy